+48 22 872 27 22gm@gmrecords.pl
Media o nas - publikacje

Warszawa Naszemiasto.pl z wizytą w GM Records!

0

Dlaczego w dobie wszechobecnej cyfryzacji płyty winylowe wróciły do łask? Muzyka została trochę okradziona z duszy. Słuchanie muzyki online to nie to samo, co oczekiwanie na płytę ukochanego artysty, wyprawa do sklepu, gdzie dostaje się pięknie opakowany produkt. Potem jest cała ceremonia otwarcia, ukrywania paragonów przed żoną… ludziom tego brakowało.

Że winyle przechodzą renesans, dla nikogo nie będzie rewolucyjną informacją. Nie każdy jednak zdaje sobie sprawę ze skali zjawiska – prognozuje się, że w 2016 r. nakłady wydań na winylu po raz pierwszy będą wyższe niż na CD. Trend nie omija też Polski: w grudniu 2015 r. po raz pierwszy od 25 lat wytłoczono w naszym kraju płytę winylową. Był album koncertowy Budki Suflera z Woodstocku, a zrobiono to w warszawskiej wytwórni GM Records, przy pomocy oryginalnych maszyn z lat 80.
GM Records zaczynało na początku lat 90. od produkcji kaset magnetofonowych – mniej więcej w momencie, gdy w Polsce przestawało tłoczyć się winyle. Linia produkcyjna płyt CD pojawiła się w 1999 r., rok później poszerzono ofertę o płyty DVD, a niedawno również nośniki blu-ray. Winyle – choć historycznie pierwsze – zaczęto tu produkować dopiero pół roku temu. Dlaczego?
Problemem nie były tyle pieniądze, ile niedostępność maszyn. Ostatnie wyprodukowano na przełomie lat 80. i 90. – Robione są przymiarki, żeby znowu zacząć budować maszyny do tłoczenia winyli – opowiada Ireneusz Sikorski z GM Records. – Ale póki co, nowych urządzeń po prostu nie ma, więc trzeba się rozglądać po rynku wtórnym – dodaje. Sprawa wymaga też refleksu, bo nawet jeśli jakaś maszyna pojawi się na aukcjach internetowych, to błyskawicznie zostaje sprzedana. – Mijała godzina od wystawienia i już tej prasy nie było – wspomina mój rozmówca.
Maszyny, które wytłoczyły „Cień wielkiej góry live” Budki Suflera znalazły się trochę przypadkowo w szopie w małej wiosce pod Warszawą. – Kolega miał znajomego, który usłyszał, że podobno gdzieś pod Warszawą jest kilka tłoczni i innych elementów, więc pojechaliśmy od razu – opowiada Ireneusz Sikorski. Okazało się, że to maszyny sprowadzone z Ameryki, na których tłoczono winyle w rozwiązanej w 1993 r. wytwórni płytowej Arston. Maszyny udało się kupić i – co ważniejsze – uruchomić.
Dlaczego winyl wypiera CD, które miało być lepszym formatem? Płyta CD powstała po to, by na albumie zmieścić więcej muzyki: na kompakcie mieści się 80 minut, podczas gdy optymalna długość płyty winylowej, która nie wpływa negatywnie na brzmienie, to 45, góra 50 minut. – Kiedyś zastanawiałem się, dlaczego na płytach Iron Maiden jest tylko osiem utworów, teraz rozumiem to już doskonale – śmieje się mój rozmówca. Dziś zmieniły się priorytety: artysta woli nagrać krótszy materiał, ale wydać go na winylu. Oczywiście oba nośniki różnią się też między sobą brzmieniem: płyta winylowa jest cieplejsza, bardziej naturalna, CD bardziej metaliczne.
Dla Ireneusza Sikorskiego błędem jest jednak myślenie o winylu jako o antytezie płyty CD – raczej oba formaty są naturalną odpowiedzią na streaming. – Muzyka została trochę okradziona z duszy. Słuchanie muzyki online to nie to samo, co oczekiwanie na płytę ukochanego artysty, wyprawa do sklepu, gdzie dostaje się pięknie opakowany produkt. Potem jest cała ceremonia otwarcia, ukrywania paragonów przed żoną… ludziom tego brakowało – tłumaczy.

Marcin Śpiewakowski